Terminarz wystaw psów rasowych na rok 2007
Wybierz interesujący Cię Miesiąc
|
styczeń |
luty |
marzec |
kwiecień |
maj |
czerwiec |
lipiec |
sierpień |
wrzesień |
październik |
|
listopad |
grudzień |
Wybierz interesującą Cię grupę
|
wstęp |
wystawianie psa |
Wystawianie psa jest sztuką i może być nawet zawodem. W krajach, w których
kynologia jest znacznie bardziej profesjonalna, choćby w USA, istnieje
szczególna i wcale niemała grupa profesjonalnych „handlerów” - ludzi zawodowo
zajmujących się wyłącznie wystawianiem cudzych psów. Jest to, oczywiście,
możliwe tylko w krajach, gdzie rocznie odbywa się kilka tysięcy (sic!) wystaw, a
liczne zwycięstwa na wystawach przekładają się na niemałe konkretne kwoty ( w
Ameryce częste są na wystawach nagrody finansowe lub rzeczowe). Handler opiekuje
się psem na kilka dni przed wystawą, „dopieszcza” jego wygląd tam, gdzie
profesjonalne przygotowanie psów do wystawy może mieć wpływ na ostateczny
werdykt sędziowski (czyli w praktyce we wszystkich rasach...), trenuje psa do
wystawy, po czym pokazuje go w ringu. Nie jest to wiedza mała ani tania -
najlepsi handlerzy zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie... Na
naszych wystawach spotykamy psy zazwyczaj przygotowane i pokazywane przez
właścicieli, co ma, niestety, znaczący wpływ na styl i poziom prezentacji
zwierząt. Pomijając, bardzo ważne, kwestie należytego przygotowania psa do
pokazu, widowisko (bo wystawa jest przecież widowiskiem!) wiele traci na
nieumiejętnym pokazywaniu psa. Każdy, nawet najpiękniejszy champion, ma usterki,
które właściwym pokazywaniem można ukryć. W naszych, polskich warunkach nie ma
jeszcze grupy zawodowych handlerów, choć pojawiają się już osoby zazwyczaj
prezentujące na pokazach cudze psy. W Polsce jest to działalność z reguły
amatorska, nie dochodowa, i zazwyczaj związana z tym, że właściciel psa nie ma
siły lub umiejętności, by należycie pokazać psa. Wystawca-właściciel jest z
reguły nieobiektywny w ocenie własnego psa i często nieświadomie eksponuje cechy
psa, które na dobra sprawę należałoby ukryć. Na dodatek naturalne zdenerwowanie
właściciela momentalnie udziela się psu, który nie może pokazać swych zalet,
zaabsorbowany niezrozumiałym dlań podekscytowaniem przewodnika. Bardzo często
zatem pomocne być może pokazywanie psa nie przez właściciela, a przez
zaprzyjaźnioną z nim i psem osobę trzecią, pod warunkiem, że będzie ona
przygotowana psychicznie zarówno na wygraną, jak i na porażkę... Przygotowanie
się do wystawiania psa trzeba rozpocząć od bardzo starannego przeczytania wzorca
rasy, a jeszcze lepiej od przeczytania komentarza do wzorca, jeśli taki jest
dostępny. Zazwyczaj w książkach - monografiach rasy - podany jest szczegółowy
komentarz do wzorca, którego lektura pozwoli nam na ocenę jakości psa, jakiego
mamy wystawiać. Następnie należy przygotować psa do wystawy - wykąpać, wyczesać,
oczyścić zęby. Sprawdzić warto, jakie niedostatki urody ma nasz podopieczny i
postarać się je skorygować. Wielka pomocą może tu być sprawny i doświadczony
groomer - osoba profesjonalnie zajmująca się strzyżeniem psów. Najłatwiej
znaleźć go poprzez kontakty z innymi hodowcami lub wystawcami psów, gdyż
zdawanie się wyłącznie na ogłoszenia w prasie czy katalogach wystawowych może
być zawodne. W Polsce - jak dotychczas - nie ma niczego na kształt cechu
groomerów, stąd strzyżeniem i przygotowywaniem psów do wystaw może się zająć
praktycznie każdy, kto tylko zainwestuje parę złotych w przygotowanie i
wyposażenie salonu kosmetycznego dla psów. Nie istnieje ani
kurs strzyżenia, ani
tym bardziej, egzamin, którego zdanie potwierdzałoby umiejętności osoby, która
zajmuje się przygotowaniem do wystawy naszego ulubieńca. W jednym z pierwszych
numerów pisma „Terier” pewien sędzia i hodowca zarazem narzekał, że większość
tych zakładów zajmuje się „profesjonalnym oszpecaniem psa” i coś w tym jest. Nie
kierujmy się też dodatkowymi wiadomościami, np. tym, że w salonie X psy strzyże
sędzia kynologiczny. Choć nikt tego już nie pamięta, nadal obowiązuje przepis
FCI, mówiący o tym, że sędziemu NIE WOLNO zajmować się przygotowywaniem cudzych
psów do wystaw pod groźbą pozbawienia uprawnień sędziowskich! Na dodatek do
oceniania psa trzeba mieć zupełnie inne kwalifikacje niż do przygotowywania ich
na wystawy. Korzystajmy wyłącznie z usług sprawdzonych zakładów lub - co trudne,
lecz po stokroć bardziej opłacalne - nauczmy się sami przygotowywania psa. Ocena
psa na ringu polega - teoretycznie - na ocenie jego urody, w praktyce jednak na
ostateczny werdykt wpływ ma wiele rozmaitych czynników. Zachowanie się psa,
zachowanie właściciela-prezentera czy nawet strój handlera może mieć
niebagatelne znaczenie! Pies speszony, zdeprymowany będzie chodził niechętnie,
powoli i szukał możliwości zwiania z ringu, stąd trzeba go oswajać z nietypową
dla niego sytuacją, przez częste ćwiczenia, także w warunkach niekorzystnych dla
psa, np. w ruchliwej hali dworca kolejowego. Właściciel musi pamiętać, że na
ringu wystawowym sędzia jest pierwszym po Bogu i wszelkie jego polecenia trzeba
wykonywać natychmiast, a werdykty przyjmować z pokorą. Ocena sędziowska jest
niepodważalna i choć wiemy najpewniej, że nasz pies jest piękniejszy od
konkurentów, to nie można demonstrować niezadowolenia z innej oceny uzyskanej od
sędziego. Na wystawie pamiętać trzeba, że w praktyce o wszystkim musi pamiętać i
o wszystko dbać wystawca. Nie odnalezienie na czas ringu, na którym będzie
oceniany nasz pies, spóźnienie się na ocenę lub nieumiejętność prezentacji
obciąża tylko nas. (Jeśli nasz pies nie da obejrzeć sobie swych zębów, to z
pewnością wyleci z ringu bez oceny, a pieniędzy wpłaconych za udział w wystawie
nikt nam nie zwróci!) Dobrym obyczajem dużych wystaw jest podawanie w katalogu
precyzyjnego „timingu” - podawanie, o której rozpocznie się sędziowanie psów
danej rasy i danej klasy. Zestawienie takie pozwala nam mieć pewność, że nie
przegapimy oceny „swojej” klasy, gdyż sędzia nie może rozpocząć oceny przed
czasem podanym w katalogu. Wiele wystaw jednak nie stosuje tego ułatwiającego
życie wystawcy zwyczaju, i wtedy sędzia ma w praktyce dowolność - może rozpocząć
sędziowanie rasy w praktycznie każdym momencie i handlerzy we własnym interesie
muszą patrzeć co dzieje się na ringu. Ocena psów w danej rasie przebiega wedle
stałego schematu - najpierw oceniane są psy, po nich suki, w następującej
kolejności klas - psy klasa szczeniąt, psy klasa młodzieży, psy pośrednia, psy
klasa otwarta, psy klasa użytkowa, psy championów, porównanie zwycięzców klas o
tytuł zwycięzcy wystawy, suki szczeniąt, suki młodzieży, suki pośrednia, suki
otwarta, suki użytkowa, suki championy, porównanie zwycięzców klas o tytuł
zwycięzcy
wystawy, porównanie zwycięzców wystawy o tytuł zwycięzcy rasy (BOB).
Wszelkie dodatkowe konkurencje (Best Junior - porównanie zwycięzców młodzieży
obu płci, Derby, wybór najpiękniejszego psa użytkowego etc) mają miejsce po
wyborze BOB. Pamiętać tylko należy, że daleko nie we wszystkich rasach
reprezentowane są wszystkie klasy, stąd zdarzyć się może, że po wyborze
zwycięzcy klasy młodzieży psa oceniana będzie od razu klasa otwarta suk - skoro
do innych klas nie przyjęto ani jednego zgłoszenia. Po wezwaniu przez sędziego
bądź jego asystenta do oceny wchodzimy na ring, i od tej pory zdani jesteśmy na
łaskę i niełaskę sędziego. Na ringu w czasie oceny ma prawo być sędzia, ew.
asystent lub gospodarz ringu, będący pomocnikiem sędziego w sprawach
organizacyjnych i sekretarz ringowy, zajmujący się wypełnianiem kart ocen - i
nasi konkurenci, nikt więcej! Sędzia każdego psa musi obejrzeć oddzielnie i
porównać go z konkurentami. Ponieważ jedną z ważniejszych cech podlegających
ocenie jest jego ruch, motoryka, przeto zazwyczaj sędzia nakazuje wszystkim psom
i właścicielom zaprezentowanie psa w ruchu. Polega to z reguły na marszu w
kółko, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, w kolejności numerów
startowych (od najniższego w danej stawce do najwyższego), z psem u lewego boku,
tak, by sędzia mógł cały czas obserwować
psy. Po przejściu jednego czy kilku
kółek sędzia zatrzymuje całą stawkę i po kolei prosi psy do zaprezentowania się
w ruchu „up and down”, czyli w kierunku od sędziego i do sędziego. (Amerykanie
mówią na to „down and back”) Chodzi o to, by arbiter mógł zaobserwować pracę
kończyn psa z przodu i z tyłu - i w zasadzie jest po balu. Rzadko zdarza się, by
sędzia wybrał dwa najlepsze jego zdaniem psy w klasie i porównywał je ze sobą,
np. każąc chodzić „up and down” w parze, obok siebie. Pozostało nam jeszcze
rozdanie lokat i - ewentualnie - medali. Ewentualnie, bo medale otrzymują tylko
te psy, które uzyskały jedno z trzech pierwszych miejsc i ocenę doskonałą.
Wszystkim natomiast oprócz karty oceny należą się wstążki, oznaczające ocenę -
niebieska przy ocenie doskonałej, czerwona przy bardzo dobrej, zielona przy
dobrej. Oceny dostateczne i niedostateczne są tak rzadkie, że organizatorzy z
reguły nawet nie przygotowują wstążek w innych kolorach... Dość często zdarza
się, że po rozdaniu lokat sędzia chce starannie opisać psy i prosi wystawców o
"upozowanie" psa czyli ustawienie go w pozycji wystawowej, która bywa różna dla
prawie każdej rasy. Pies stoi jak wmurowany, a sędzia dyktuje sekretarzowi swoje
uwagi o budowie, kondycji i jakości zwierzęcia. Werdykt sędziowski jest
niepodważalny i ostateczny, stąd wszelkie próby zrewidowania go są z góry
skazane na niepowodzenie. Jedyne co wolno wystawcy, to złożenie protestu na
nierzetelne sędziowanie - ale tylko pod warunkiem stwierdzenia formalnych
uchybień sędziego. Skarżyć się na niesprawiedliwą ocenę po prostu nie można i
kropka. Nie można tez starać się wpływać na ocenę psa podczas sędziowania przez
przypominanie sędziemu dotychczasowych osiągnięć wystawianego zwierzęcia ani też
przez demonstrowanie zażyłości z sędzią. Dobrą zasadą jest przechodzenie na czas
oceny z najbardziej nawet zaprzyjaźnionym arbitrem na formy oficjalne i
zwracanie się doń per „panie (pani) sędzio”. Niewiele to kosztuje, a jest miłym
ukłonem w stronę i sędziego, i innych wystawców. Podtrzymywanie oficjalnych
stosunków z sędzia jest niezbędnym wymogiem grzeczności, często lekceważonym
przez handlerów. Zmorą polskich wystaw są coraz częściej sędziowie występujący w
roli wystawców - bagatelizują oni często normy elementarnej przyzwoitości i
zachowywania pozorów. Nagminną praktyką jest uczestniczenie sędziów-wystawców
prawem kaduka w oficjalnych i nieoficjalnych spotkaniach sędziów przed wystawą,
przy czym bywają oni pewni swej bezkarności, i niejednokrotnie wprost sugerują
kolegom-sędziom że „przyjechali po CACIB”. Na wielu wystawach zdarza się, że
doskonałe psy prezentowane są w sposób amatorski, często przez nieletnich
wystawców. Warto unikać pokazywania psa przez osoby nie do końca radzące sobie z
prezentacją zwierzęcia - dzieci, osoby w podeszłym wieku czy o ograniczonej
sprawności. Co prawda sędziowie zazwyczaj przyznają mimowolnie pewien handicap
„dla tych, którzy pierwszy raz”, ale równie często uznają, że niewprawny
wystawca utrudnia im właściwą ocenę psa. Pamiętajmy, że prezentacja psa na ringu
wymaga pewnej sprawności fizycznej! Jeszcze jedno, last but not least, strój
wystawcy. Dla wszystkich uczestniczących w wystawach pokaz psów jest świętem, co
trzeba podkreślić także strojem. Przychodzenie na wystawy w nieświeżym ubraniu
jest dowodem lekceważenia konkurentów, imprezy i sędziego. Nikt nie lubi być
lekceważony i lepiej nie nastrajać do siebie sędziego nieprzychylnie! Stroje
sportowe są, oczywiście dozwolone, ale ma to być raczej „sportowość” w stylu
angielskim - kostium dla pań, letnia marynarka dla panów - a nie powyciągane
dresy z kreszu. Co prawda sędzia ma oceniać wyłącznie psa, ale ogólne wrażenie
też się liczy i sędzia w zasadzie ocenia całość: psa i wystawcę! Warto wziąć tu
wzór z profesjonalnych handlerów, którzy wystawiają
psy będąc zawsze w
marynarkach i z reguły „pod krawatem”, zaś panie nigdy nie wyjdą na ring w
przykrótkiej minispódniczce czy z dekoltem głębszym niż w kostiumie kąpielowym.
Równie niebezpieczne są długie powłóczyste suknie, szczególnie letnie, kiedy to
furkocząca materia potrafi nawet przestraszyć psa, a zazwyczaj przy lekkim
podmuchu wiatru kompletnie go zasłania. Oczywiście, zasada, że u sędziego
mężczyzny wystawiać psa powinna kobieta, zaś u sędziego-kobiety mężczyzna wciąż
obowiązuje, ale tylko pod warunkiem, że oboje równie dobrze radzą sobie z
opanowaniem i pokazywaniem psa. Wedle wspomnianej już we wstępie książki pani Peper zdarzyło się na wystawie światowej w Dortmundzie w 1991 roku, że wystawcy
- młodej Hiszpance - dyskretnie zasugerowano, by przed prezentacją psa na ringu
honorowym założyła „coś stosowniejszego” zamiast symbolicznej opaski na biodra
udającej spódniczkę. Organizatorzy zrobili to wprawdzie bardzo delikatnie, ale sprawy nie dało się ukryć i komentowano ją jeszcze długo, zaś wystawiająca śliczne psy młoda kobieta od tej pory przestrzega zasad bon tonu.
Źródło: Tekst © Adam Janowski „Mój
pies championem”